8.2.21

wiele lat później. 

jak zacząć?

od czego? 

nie zaczynać.

po prostu iść dalej. 

nieść słowo, palcami zbierać drobinki myśli. 

słyszeć siebie w uważności czytających oczu.

przez lata czułam brak siebie tutaj.

i tęsknotę.





20.6.14

237

Postaw pierwszy krok na pustyni, ciężki i ciemny jak modlitwa do nicości.
Wyprowadź siebie z ram logiki i znanego.
Stwórz świat tak krystalicznie czysty, że spływać będą po nim zarówno krople radości, łzy i krew. Nie trzymaj się ich kurczowo.
Pozwól, by ogony komet głaskały cię po głowie.
Patrz na rzeczy aż do korzeni.
Cokolwiek spadnie z nieba, zachowaj na wieczność.
Żyj każdym uderzeniem serca i intensywnością zawstydzaj poziomki.
Zjednuj sobie ptaki.
Zaprzyjaźnij z rudym kotem. Człowieka nigdy w przyjaźń nie mieszaj, chyba, że... potrafi posługiwać się ciszą. Jak słowami.
Gdybyś urodziła się raz jeszcze.

27.5.14

236

wolność
to takie duże słowo
na mój oddech
- siedzi
albo leży
może stoi
między słowem a ciszą

oczy w słońcu zatapiam
chwilę za rękę łapię

ciepła jest

17.5.14

235

Czasami staje się oko w oko z czymś, co budzi niepojętą czułość. Nagle. Bez zapowiedzi. Bez uprzedzenia. Uruchamia się w człowieku coś tak potężnego i kruchego jednocześnie, że nie sposób wymyślić niczego, co nadawałoby się do powiedzenia.
A coś jednak wypadałoby powiedzieć.


14.5.14

234

Wciąż nie rodzi się we mnie nadzieja. Żadna. Na nic. W jej nieistnieniu mieści się nigdzie, nikt, nigdy. Nie widzę jutra, za to z całą dokładnością przyglądam się dziś - przerośnięte drobiazgami i zmęczeniem doskonale zasłania przyszłość i ze wzruszeniem ramion pochyla się nad wczoraj.

5.5.14

233

Choć zasadniczo-z reguły-z rozmysłem nie ufam ludziom, czasami zdarza mi się wyciągnąć karty na stół.
Ale nie ma w nich asów.

3.5.14

232

Świat to tylko przykład. Oczywisty wzór, którym nie daje się wyjaśnić nieoczywistych błędów. Schemat, który trzeba złamać. Matryca wskazująca na oryginał. Miliony dźwięków zamykających się w kropli ciszy.

Tymczasem zbiera się na deszcz. Żadne niebo nie wytrzyma tylu chmur.

12.4.14

231

Tak się zasłuchałam, zapatrzyłam, że musiałam sobie "usiąść". Są różne rodzaje uwagi. Ta, która każe mi przy kimś przysiąść jest jednocześnie wyrazem uznania i luksusem doznanej przyjemności. 
Wulkan energii przetkany kruchymi nutami.
Dobrze było zobaczyć go on live.

W chorobie lekarstwo jak znalazł.

 

17.3.14

230

Takie wczoraj na przykład. Niosło mnie na falach jasnych i wyraźnych myśli. Pod zamkniętymi powiekami widziałam jak biegają, podskakują, nie dają się schwytać, każda żywsza od poprzedniej. Tańczyłam z nimi, śmiałam się do ich swobody i beztroski, przez krótkie chwile byłam nimi. Dziś pozostały po nich wspomnienia, lżejsze niż obłok pary unoszącej się nad kubkiem porannej kawy. Nawet nie pamiętam ich treści. I nie o to chodzi, że nowy dzień przyniósł nowe emocje, z emocjami myśli, te zaś przykryły wczorajsze. Zrozumiałe, że tak być musi, inaczej człowiek oszalałby pozostawiony w stanie nieskończonej teraźniejszości, w spiętrzających się szumach i trzaskach. Czasami jednak chciałoby się spakować całą zaśmieconą pamięć do walizki i wystawić za drzwi. Zostawić w domu tylko słońce puszczające zające po czystej podłodze.

22.2.14

229

Miniony rok był jak happening. Zakładam, że już się więcej nie powtórzy. Na wszelki wypadek zmieniam też pracę. Tyle się wydarzyło, że najchętniej o tym milczę. Jakby zatrzaśnięcie ciężkiego wieka było jedyną szansą na pójście dalej. I chyba nie chcę usłyszeć, ani przeczytać tego, co mogłabym o_powiedzieć.
I dobrze, że jest jeszcze zimno, co prawda względne. Że można patrzeć gołym okiem na słońce, które nie grzeje ani nie oślepia. Odmawianie sobie wszelkich uczuć zaczęło mnie uwierać.

14.2.14

228

Jest takie miejsce, gdzieś między sercem a kręgosłupem, gdzie stoi się w ciemności po szyję zanurzonym. Intymny zakątek, do którego nie dociera światło w potocznym tego słowa znaczeniu, zatopiony w błogiej ciszy. Nie ma w tym żadnego rozumienia, myśli żadnej, cienia smutku, iskry radości. Jest błogość istnienia, nie uzależniona od nikogo i niczego. Świadomość życia. Podążanie za oddechem. Ale wystarczy otworzyć oczy, wyjść w dzień, dołączyć do rozpędzonego świata, a myśl natychmiast odkręca kurek i wlewa się i wylewa bez umiaru. Drepcze się w kółko, w pośpiechu, na granicy jawy i snu, próbuje oswoić absurd, choć to niemożliwe; nie przyjmuje się bólu, gdy nie udźwignięcia, choć on i tak znajdzie sposób, by dotrzeć tam, gdzie boli najbardziej. Czasami nogi odmawiają posłuszeństwa, wyczerpawszy ograniczoną przestrzeń emocji i słów, ale myśl biegnie dalej, bez końca. Przez kogoś lub coś zachęcana, ciągana na manowce bezsensownej dialektyki, brana pod włos, porzucana, przywoływana, na przemian.
Zmęczona nieustannym ruchem oddałam dziś swoje stopy masażyście. To najlepsze, co mogłam zrobić w dniu, gdy tyle zaczerwienionych serc puszcza do mnie oko.


2.2.14

227

Bardzo lubię środek niedzieli. Zaczyna się trójkową sjestą, w domu pachnie smakowitym obiadem, wino w kieliszku tak wiele obiecuje... Wieczór jeszcze daleko, niepewny siebie poranek odszedł w zapomnienie. Jeszcze tak wiele można. Ze wszystkim zdążyć. Ubrać każdą myśl w słowa. Zamknąć w konkretnym obrazie to, co plącze się między słowami. Lubię chwytać, delikatnie, opuszkami palców, środek niedzieli. Tu z lekkością uświadamiam sobie, że jestem baśnią, która trwa, choć raz biegnie, raz uważnie stąpa i nigdy nie dochodzi do konkretnego końca. Bo końca, jak i początku nie ma. Nigdy nie było...


31.1.14

226

Po sztormowych czasach, po długich ucieczkach od-do wtargnęłam siłą wodospadu w ślepą ulicę. Zderzyłam ze ścianą swojej niemocy. Głucha jest i ślepa. Nieczuła na nic. Niech jej będzie.
Rzeczywistość powoli zaczyna przypominać futro kota.
 

3.11.13

225

Umiejętność korzystania z błahych przyjemności życia, to uroczy talent. Wszystko wskazuje na to, że niechcący go w sobie odkryłam.


22.9.13

224

Rozmowa. Mnóstwo dziur w życiu zapełnia się rozmową. Można by nawet sądzić, że takie wypełnianie luk jest świetnym panaceum na doskwierającą pustkę. Kolejne fałszywe mniemanie o życiu.

14.9.13

223

Nieobecność boli, ale ten ból jest niczym wobec minionej zwielokrotnionej obecności, gdy życie nie mnożyło się przez dwa a potęgowało nieskończenie. Coś mi mówi na ucho, że owszem boli to, czego już nie ma, ale uwiera jeszcze bardziej, gdy 'coś' się ma, choć od zawsze plan był taki, że 'coś' nigdy nie miało do mnie należeć.
Ale. Jedno ale znalazłam.
Znów zapragnęłam mówić. Mówić, by zachować higienę kory mózgowej, nawet jeśli to, co chcę powiedzieć nikogo nie interesuje. Noszę okulary, więc wyglądam świadomie i dobrze wiem, że:
a/ moja rzeczywistość to banał;
b/ obecnie utkana jestem ze zwietrzałych słów i wspomnień;
c/ moja niewrażliwość na świat-życie-ludzi przybrała patologiczne rozmiary.
I nie chcę ratunku.

.

10.8.13

222

Z  uporem prawdziwego maniaka JEDNA, KONKRETNA myśl wychyla nos zza przymkniętych drzwi. Pierwszy odruch: przytrzasnąć go. Próbuję przegonić uparciucha, lecz ten błaganiem i merdaniem domaga się głaskania. Głaskam (bo co zrobić?) i odganiam (z przyzwyczajenia), na przemian. Spryciarz wykorzystuje dobry moment i mruczy mi do ucha, bym ruszyła tyłek ku słońcu.
Bo cały czas świeci.
I czeka na mnie.


8.8.13

221

Interesowało go jak się czuję, jak głęboko mam zranione serce, ile skorpionów karmi się moimi myślami i ile mojej duszy umarło z uduszenia. Mnie interesował tylko wybór najlepszego momentu, by odwrócić się na pięcie i krótka refleksja nad tym, czy słowo 'spierdalaj' ma jeszcze jakąś moc.

7.8.13

220

Iść w siebie
w sam gorąc istnienia
kolejny tysiąc lat.
Wolność znaczyć tym
co nieważne
- już.


Ps. Szczególne pozdrowienia dla Campanule! 
Niech wie, że widok z łódek piękny :)


5.8.13

219

Wakacje. Holidays. Vacaciones. Dovolena. Ferias. Ferioj.
Urlop – to czas wolny od świadczenia pracy przez pracownika, przewidziany przepisami prawa. Zależnie od rodzaju urlopu, pracownik może dostawać w okresie urlopu wynagrodzenie lub nie. Pojęcie urlopu pochodzi prawdopodobnie z niemieckiego "Urlaub" (od erlauben). Tak średniowieczni rycerze pytali swych władców lennych o pozwolenie na "Urlaub" aby zaciągnąć się do bitwy (źródło: Wikipedia).

Ja biłam się o kilka dni urlopu, więc nie wiem, czy ostatecznie spełniam kryteria wypoczynku...