26.7.13

218

Rozrzut, jakiego doświadczam przez ostatnie tygodnie: od intelektualnej posuchy po gorączkę emocji i bolesną metafizykę schował się w głębokich cieniach pod moimi oczami. Zaglądam w lustro i widzę kruchość, której wydaje się, że następny dzień wcale nie nadejdzie. Odchodzę od lustra, zakładam martensy i patrzę w dal jak latarnik. Z nadzieją, że jakieś statki płyną jednak w moją stronę. Które to statki i kiedy zakotwiczą na dłużej - nie ośmielam się pytać.

22.6.13

217

Jest taki stan, nazwijmy go stanem zapominania, który podnosi poziom oglądalności kreskówek w populacji naczelnych. Utkwiłam w nim ku radości kota.


3.5.13

216

W obliczu nieodwołalnie nadchodzącej rzeczywistości, gdy poczuję się skrajnie opuszczona przez Tego Jedynego, postanowiłam przestać myśleć i, co więcej - nic już (nigdy) nie czuć. Rozsądek mi podpowiada, że nic z tego nie wyjdzie, ale kto by w takich chwilach słuchał głosu rozsądku.


P.S. Przyplątało się do mnie i trzyma za nogawki: