Chwilowo ratuje mnie Mr. Cook. Jego przyjaźń z gitarą smakuje jak słońce.
20.2.13
208
Nie piszę, bo mi się nie chce. Nic mi się nie chce, nawet składać myśli, żeby były czytelne. I wcale nie jestem pewna, czy to tylko wpływ zimy, która zdaje się dopiero się zaczęła, a miała się już skończyć. Może popadnę w jakiś atrakcyjny nałóg, bo mieli mnie na drobno i świat i przypadkowi ludzie. A może nic nie zrobię, bo to łatwiejsze. Ktoś ma na zbyciu dzban z energią, z którego można zaczerpnąć, bo w sobie nie znajduję?
Chwilowo ratuje mnie Mr. Cook. Jego przyjaźń z gitarą smakuje jak słońce.
Chwilowo ratuje mnie Mr. Cook. Jego przyjaźń z gitarą smakuje jak słońce.
17.2.13
207
Przeczytajcie ją i nie płaczcie. Albo płaczcie ile wlezie. Ale pod jednym warunkiem: nie przestawajcie się uśmiechać.
Ta książka jest jak krystaliczna woda pita w upalny dzień. Niedobrze byłoby ją przegapić w natłoku codzienności i miałkich spraw.
Ta książka jest jak krystaliczna woda pita w upalny dzień. Niedobrze byłoby ją przegapić w natłoku codzienności i miałkich spraw.
9.2.13
206
Rozdarło mnie. Dziś w południe. Z jednej strony niemoc, przemęczenie, wzbierająca niechęć do pewnego rodzaju człowiekowatych. Z drugiej - miłość, która przerasta świadomość i moje, niestety, na zawsze ograniczone rozumienie świata.
Rozdarło mnie ostatecznie przy dobrze mi znanej piosence. I nie ma igły i nici, którymi mogłabym pozszywać, co rozdarte i łka, i wydziera się wniebogłosy.
Gdy nikt nie słyszy.
I tak ma zostać.
Bo to darcie od podszewki.
Gdy nikt nie słyszy.
I tak ma zostać.
Bo to darcie od podszewki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

