9.5.12

84

Najprawdopodobniej trzeba pozwolić sobie na wszystkie emocje - w całej ich rozpiętości, przeliczając je i na kilogramy i sztuki. Dać im wolność "chwilowego" istnienia, a sobie brak możliwości ucieczki przed nimi, a co za tym idzie - chowaniem się w bunkrach ołowianej samotności  i pozwolić im na bycie w nas, tyle ile chcą. Dopiero wówczas można się od nich uwolnić naprawdę, dopiero wtedy mają okazję się rozpuścić. Znużone czekaniem na to, że zrobią jakieś niesłychane wrażenie na gospodarzu, w końcu pójdą tam, skąd przyszły.

7.5.12

83

To w pewnym sensie kojące samopoczucie, gdy uświadamiam sobie, że najbezpieczniej czuję się z tymi mężczyznami, od których niczego już nie chcę; jakbm doszła do końca drogi, za którą nie ma już nic, choć krzepi mnie doświadczenie minionej podróży, jakkolwiek nie byłaby ciężka. Mogę zrobić wszystko i powiedzieć wszystko i nic się nie stanie, i będę czuć się wolna, również od wszelkich uczuć. I tak pogodnie rozczarowana prawie wszystkim, co wiązało mnie z mężczyzną, od którego niczego już nie chcę, mogę wkroczyć z powrotem w świat miłości. I literatury. Bo te dwie ze wszystkich rzeczy na świecie rozczarowują najmniej.

3.5.12

82

Cztery letnie buty biegną razem po ścieżkach. Pijane radością nie chcą odnaleźć drogi powrotu do swoich osobnych domów.
Taki maj pamiętam ze szczenięcych lat.
Pachniało wtedy bezczelnym szczęściem.
Pachnie tak dziś...