16.6.12

108

Scena siódma, akt pierwszy, wciąż na planie mojego życia. Przez ostatnie dni w napięciu czekam na wieści o stanie zdrowia kogoś, bez kogo... nie skończę tej myśli. Ściskam słuchawkę w dłoni, prawdopodobnie w mylnym przekonaniu, że tym samym robię coś konkretnego. Bezradność jest obezwładniająca.

4 komentarze: