10.8.13

222

Z  uporem prawdziwego maniaka JEDNA, KONKRETNA myśl wychyla nos zza przymkniętych drzwi. Pierwszy odruch: przytrzasnąć go. Próbuję przegonić uparciucha, lecz ten błaganiem i merdaniem domaga się głaskania. Głaskam (bo co zrobić?) i odganiam (z przyzwyczajenia), na przemian. Spryciarz wykorzystuje dobry moment i mruczy mi do ucha, bym ruszyła tyłek ku słońcu.
Bo cały czas świeci.
I czeka na mnie.


8.8.13

221

Interesowało go jak się czuję, jak głęboko mam zranione serce, ile skorpionów karmi się moimi myślami i ile mojej duszy umarło z uduszenia. Mnie interesował tylko wybór najlepszego momentu, by odwrócić się na pięcie i krótka refleksja nad tym, czy słowo 'spierdalaj' ma jeszcze jakąś moc.

7.8.13

220

Iść w siebie
w sam gorąc istnienia
kolejny tysiąc lat.
Wolność znaczyć tym
co nieważne
- już.


Ps. Szczególne pozdrowienia dla Campanule! 
Niech wie, że widok z łódek piękny :)