13.5.12

87

Uwielbiam te chwile, które skaczą w codzienność przerywając ją bez-ceremonialnie i wkraczają na jej teren w formie uprzywilejowanej. Dlatego świętuję sercem, rzadko kalendarzem.

12.5.12

86

W nieśpiesznym spotkaniu akordy emocji, podniesione do wysokiego C. Kojący bas spokoju i pełne antrakty ciszy w skończonej ramie najprostszych gestów. Znów zagrała orkiestra egzotycznych podróży w zakątki świata, którego smaki i nazwy najpełniej odkrywa się we dwoje. I znów podniosły mi się kąciki ust.
Czuję jak wraca do mnie zapach gwiazd.

P.S. Specjalnie dla Illu, bo brakowało jej muzycznego dopełnienia:

10.5.12

85

Tylko ogień uczy mowy światła. Tylko jawność światła przekracza przestrzenie a pojedyncze promienie czule wikłają cztery strony świata we wszystkich kolorach tęczy. To w nich znajduje przystań żarliwe życie, a z nim dar niszczenia i ciemności. Nie pozostaje nic, jak iść. Iść przed siebie i bezpowrotnie.
Kolejny raz ocalić się od nieistnienia.